niedziela, 10 lipca 2011

Callanetics, ot tak

Jest trudniej niż myślałam. Kompletnie nic mi się nie chciało. Przez kilka dni nie byłam w stanie wziąć się za jakiekolwiek ćwiczenia, w ogóle nic nie robiłam. Zupełne lenistwo. Jak widać, nie jest wcale tak łatwo po prostu się zmienić. Brakuje mobilizacji.
Dzisiejszego dnia przełamałam się jednak. Wyjęłam starą książkę z ćwiczeniami Callanetics i wzięłam się do roboty. Jak byłam młodsza (ok. 13-14 lat) też miałam problemy z wagą. Mama podsunęła mi wtedy tę książkę i tak zaczęła się moja przygoda z Callaneticsem. Nie ćwiczyłam regularnie, a mimo to schudłam. Potem niestety pojawiły się problemy w szkole i nie miałam już na to czasu ani ochoty. Znowu przytyłam. Nawet jeśli udawało mi się zrzucić kilka zbędnych kilogramów, to za jakiś czas i tak wracałam do poprzedniej wagi.
Po dzisiejszych ćwiczeniach czuję się świetnie. Wybrałam zestaw dla początkujących. Sprawił mi on nieco trudności. Kilka lat temu, zanim porzuciłam Callanetics byłam już na stopniu zaawansowanym. Teraz muszę zaczynać wszystko od nowa. Mam nadzieję, że tym razem nie odpuszczę i wytrwam.
Na razie jestem pozytywnie nastawiona. Przełamałam się. Zobaczymy, co będzie jutro.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz